Menu

Pani Mądralińska

Porady, wskazówki, wspieranie, gadanie...

Najważniejszy związek - część trzecia.

wyslij_list

Najpierw ja.

To jest najważniejsza i kluczowa myśl, którą trzeba przełożyć na język codzienności.

Pani Mądralińska obserwuje pod tym względem baardzo  mocne dążenie do zaspokajania potrzeb wszystkich wokół siebie, tylko nie własnych. Ewentualnie własnych też, ale strategicznie na samiuśkim końcu, kiedy pada się na twarz i ma się dość całego świata. Wtedy się przypomina, że to ja jestem i bezradnie wyartykułowane zostaje pytanie - dlaczego znowu ja?

Uściślając - co to znaczy 'najpierw ja'. Oczywiście nie ma tu mowy o rozdętym egoizmie czy egocentryzmie. One są dowodem na brak pokory, na zarozumialstwo i wynoszenie się nad innych. Chodzi po prostu o zadbanie o siebie, co najmniej takie, jakie dajemy tym wszystkim, którzy od nas tę pomoc i dbałość otrzymują.

 

Kobiety mają w tym względzie dużo na sumieniu. Zawsze są ważniejsze dzieci, ich szczęście, zdrowie, powodzenie itd. Matki Polki mawiają, że one będą szczęśliwe, jak szczęśliwe będą ich dzieci. I zaharowują się dla tych dzieci, są na każde wezwanie, nieważne, że same mają jakąś swoją sprawę do załatwienia. Następnym punktem do zajmowania się jest mąż, partner. To 'pod niego' układa się życie, cała logistyka domowa jest tak kierowana, żeby to on odpoczął, bo wykonuje bardzo ciężką pracę, nieważne, czy pracuje fizycznie, czy jest sam sobie szefem, czy urzędnikiem administracji samorządowej.

 

I tak te kobiety się zachowują, że wciąż myślą o dzieciach, ich problemach, mężu, jego pracy, aż kompletnie zapominają, że one też pracują (najczęściej), że te dzieci to są już dość duże (żeby nie powiedzieć dorosłe), że.....

 

Efektem jest ocknięcie się z ręką w nocniku. Oczywiście w przenośni. Zmęczona kobieta nagle dopomina się o pomoc - i nie dostaje jej od najbliższych. Bo po co? Przecież zawsze radzi sobie sama, to pewnie teraz pomarudzi i też da sobie radę. Dawanie wciąż i wciąż, nawet, gdy się twierdzi, że się nie oczekuje niczego w zamian, nawet zwykłego 'dziękuję', w końcu musi przerodzić się we frustrację, że 'oni wszyscy tacy niewdzięczni, a przecież ja im serce na dłoni daję' ...

 

Kobieto, puchu marny, obudź się wreszcie i ZADBAJ O SIEBIE.

O swoje zainteresowania.

O swój wygląd zewnętrzny.

O swój wewnętrzny świat.

O spędzanie wolnego czasu (najpierw go sobie wygospodaruj).

O swój rozwój osobisty i duchowy.

Nie musisz iść do kina z mężem, jak nie chce. Idź z koleżanką. Nie musisz czekać z gorącym obiadem, aż wróci z pracy. Idź do klubu fitness, albo na spacer. On jest dorosły i ma dwie ręce. Da sobie radę. Wyjedź na ciekawy warsztat, gdzie nauczą cię, jak oddychać, jak relaksować się, jak medytować, jak żyć chwilą obecną. Kup sobie nową bluzkę, buty i torebkę, dołóż do tego wizytę u fryzjera i kosmetyczki.

 

 

Bo wiesz co?

NALEŻY CI SIĘ TO. Jak chłopu ziemia i jak psu buda na zimę.

I przestań truć, że nie możesz, bo dzieci, bo pranie, bo... Bo sama sobie zaciągasz tę pętlę powinności i obowiązków wobec wszystkich.

 

odetchnij pełną piersią i powiedz dziś głośno do swojego odbicia w lustrze

 

NAJPIERW  JA

 

 

I zobaczysz wtedy, jakie cuda zaczną dziać się w twoim życiu. Czego ci bardzo, bardzo życzę.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© Pani Mądralińska
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci