Menu

Pani Mądralińska

Porady, wskazówki, wspieranie, gadanie...

Na zakupach z Anielką Stróżynką

wyslij_list

Czasem tak mam, że potrzebuję iść do sklepu i kupić coś dla siebie. Niespecjalnie lubię zakupy. Nudzą mnie te niekończące się wieszaki z bluzkami, spodniami, 'najnowszymi kolekcjami' i to wszystko, co podobno 'must have'. Jakoś nie czuję, że muszę coś koniecznie mieć, żeby czuć się dobrze we własnej skórze. Ale czasem po prostu brakuje jakiejś sztuki odzieży i trzeba zebrać się sobie, i iść do sklepów, najlepiej do galerii handlowej, bo tam duży wybór wszystkiego.

 

Oczywiście na taką wyprawę nie ma sensu brać mężczyzny, bo zanudzi się na śmierć. Przydaje się za to sprawdzona przyjaciółka, która szczerze powie, czy w wybranej kreacji wyglądam  dobrze, czy tak sobie (wbrew opinii pań ekspedientek, bo przecież one zawsze mówią, że bluzka leży świetnie). Akurat wszystkie moje przyjaciółki coś tam miały już zaplanowane, wobec tego pomaszerowałam sama, świadoma, że czeka mnie jakieś przymierzanie, dopasowywanie, czego naprawdę nie znosiłam.

 

No i wszystko odbyłoby się tak, jak zaplanowałam, gdyby nie pojawiła się nagle Anielka Stróżynka. Po prostu szła sobie obok mnie, a ja spostrzegłam, że oczy męskie i damskie są skierowane na nią! W sumie nie dziwiło mnie to. Anielka była śliczną, wysoką blondynką z długimi włosami i przerażająco chabrowymi oczami. Nie miała na twarzy grama makijażu, żadne tam sztuczne rzęsy, rysowane brwi nie wchodziły w grę. Miała przy tym świetlistą, idealnie gładką buzię, a jej uśmiech po prostu zwalał z nóg. Poczułam się przy niej trochę jak brzydkie kaczątko, zapominając, że Anielka dokładnie wie, co chodzi mi po głowie.

- Ej... No, do ciebie mówię... Co chodzi ci po głowie? Przecież wiesz, że Szef wysyła nas na ziemię w ściśle określonym celu i wybiera powierzchowność idealnie wybraną z niebiańskich komputerów. - kontynuowała, rozdając wkoło niebiańskie uśmiechy.

- Ja to wszystko rozumiem, ale ze mnie gwiazdy nigdy nie będzie... - zaczęłam coś mało przekonująco tłumaczyć, aż Anielka stanęła ze mną przed jednym z wielkich luster w sklepie znanej sieciówki, do której zdążyłyśmy właśnie wejść.

- Ty spójrz na siebie, kobieto. Skąd u ciebie jakieś kompleksy i niewiara w siebie? Kiedyś miałaś tego w nadmiarze. Teraz jest akurat tyle, ile trzeba... Wiem, wiem... Wiem, co się stało. To już historia, a ty nigdy nie wyglądałaś lepiej niż właśnie teraz. - chyba Anielka trochę była zła na mnie.

 

I nagle odeszła, zostawiając mnie samą, a sama zaczęła buszować między wieszakami i półkami. Nie miałam wyjścia i też zaczęłam bezmyślnie oglądać te najnowsze kolekcje, składające się z pasujących do siebie spódniczki, spodni, żakietu i jeszcze bluzki. Głowa Anielki Stróżynki gdzieś tam widniała, albo znikała, aż w pewnej chwili pojawiła się koło mnie z prześlicznym czymś na wieszaku.

- Przymierz to - rozkazała.

Posłusznie założyłam i stanęłam przed lustrem znowu. W odbiciu zobaczyłam siebie, ale jaką... Jak z najnowszej reklamy dziewczyny Jamesa Bonda. Trzeba przyznać, że Anielka miała świetny gust. Obejrzałam się z boku, trochę z tyłu, wszystko było idealnie. Żadnej fałdki, żadnego zagięcia... I ten kolor... Ale znając ceny z najnowszych kolekcji spojrzałam na metkę i dech mi zaparło, bo cena była zaporowa. Wobec powyższego zdjęłam ciuch i odwiesiłam na wieszak.

- A ty co? - spytała Anielka.

- A nico. Nie widziałaś, jaka jest cena na metce? Wiem, że masz dobry gust, ale on najczęściej idzie w parze z ceną. Nie stać mnie na taki wydatek - odpowiedziałam najprościej, jak potrafiłam.

Anielka tylko spojrzała na mnie. Jaki to był wzrok.... Ona wiedziała przecież wszystko o mnie...

- Kupisz sobie ten ciuch. Bez żadnych dyskusji. Rozpoczęłaś proces leczenia siebie i dbania o siebie. Zrobiłaś już tak dużo. Mam ci przypomnieć? - nie czekała na odpowiedź. - Wróć do siebie, bardzo cię proszę - dokończyła cicho.

Wzięłam z jej ręki wieszak i pomaszerowałam do kasy. A tam, jakimś cudem okazało się, że towar jest źle ometkowany, cena to jakieś 'first cośtam' i w związku z tym płacę 1/3 ceny początkowej... Nie mogłam się już wymigać, zapłaciłam, podziękowałam i wciąż zdziwiona wyszłam z Anielką ze sklepu.

- A teraz idziemy na dobrą kawę. Należy ci się. W ogóle należy Ci się wszystko, co najlepsze. I dostaniesz to. Tylko przestań wreszcie się katować obsesyjnymi myślami. Ukochaj siebie. Zaufaj sobie na nowo. Jemu - spojrzała w górę - też zaufaj. Na pewno nie zawiedziesz się. Ludzie zawodzą, on nigdy - objęła mnie, przytuliła, uśmiechnęła się.

Mogłam tylko przytaknąć. W gruncie rzeczy było to proste, tylko ja tak się zakręciłam wokół własnej osi, że kierunki mi się pomyliły.

 

I nagle spostrzegłam, że koło mnie jest nie tylko Anielka Stróżynka, ale pojawił się też Drugi i AMO, a Młody bezczelnie siedział na barierce i oglądał bawiące się dzieci. Poczułam się bezpiecznie. Z takimi przyjaciółmi życie jest łatwe, pełne, piękne. A w nowym ciuchu jeszcze do tego kolorowe.

 

© Pani Mądralińska
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci