Menu

Pani Mądralińska

Porady, wskazówki, wspieranie, gadanie...

Kobieca kobiecość

wyslij_list

kobiety

Z racji pracy swojej Pani Mądralińska spotyka się często z kobietami. Sama też jest kobietą od urodzenia, więc temat powyższy również ją interesuje. A temat jest ważny, bo dzisiejsze kobiety trochę tę swoją kobiecość pochowały i bardzo na tym tracą.

Kiedyś, w wieku XIX w Polsce było tak, że mężczyźni, synowie, ojcowie i mężowie szli walczyć o wolną Polskę i efektem tej walki była ich śmierć, a w najlepszym wypadku długoletnie zesłanie na Sybir. Kobiety wtedy, chcąc nie chcąc, przejmowały ich rolę, zarządzały majątkami ziemskimi, doglądały wszelkich spraw, często kompletnie nieznanych i trudnych dla nich, ale nie miały wyjścia, chcąc wychować dzieci i zachować swoje status quo. Również kolejne wojny wymusiły podobne zachowania kobiet. A potem doszła emancypacja, silne ruchy feministyczne - no i mamy, co mamy.

Nie, żebym była przeciw emancypacji. Oczywiście jestem za równymi prawami obu płci, równym dostępem do szkół, równymi płacami na tym samym stanowisku. Ale cała reszta już wróciła bumerangiem i walnęła mocno właśnie kobiety, zaczął się lament i płacz, dlaczego ci mężczyźni dziś tacy niemęscy się zrobili.... No, zrobili się niemęscy, bo kobiety dziś noszą portki i mają jaja. Ogarniają większość spraw domowych (znam takie, co lepiej sobie radzą z wbiciem gwoździa, niż ich mężowie), pracują dodatkowo i jeszcze pięknie wyglądają. I padają, za przeproszeniem, na pysk, bo nie są niezniszczalne, bo mają inaczej poukładane hormony, bo jednak są wrażliwsze. Mężczyźni takich kobiet najpierw boją się, a potem radośnie powierzają im trudy życia, z pełnym przekonaniem, że dadzą sobie radę ze wszystkim. Najlepiej zaś mają te kobiety, które są albo potrafią być takimi małymi, niewinnymi istotami, z rozbrajającym uśmiechem mówiące swojemu facetowi "nie umiem, nie wiem, ty na pewno wiesz lepiej".

 

Chyba najwyższa pora wrócić do swojej kobiecości. Jak? Oczywiście z dnia na dzień nie da się wyprostować wszystkiego. Zresztą czasy się zmieniły i nie ma takiej potrzeby. Kobieta, jak chce, niech pracuje, byle nie od rana do nocy. Niech ma swoje pieniądze i wydaje je na kiecki i buty, to jej prawo. Pani Mądralińska proponuje prosty zabieg - zamiany spodni na spódniczki czy sukienki.

 

No tak, zaraz odezwą się głosy, że przecież spodnie to takie wygodne i w ogóle. Ale to jest argument typu strzał we własne kolano. Skoro ty, kobieto, nosisz portki, to czego oczekujesz od mężczyzny, który te portki ma w zasadzie od urodzenia na tyłku? I jakie to "niewygody" musisz znosić, zakładając spódniczkę? Że buty inne, a nie człapaki? Że ładne rajstopy, a nie daj Boże pończochy? Że trochę inaczej musisz się poruszać? Z większą gracją i elegancją? A czy wiesz, że mężczyzna, widząc kobietę w spódniczce, przepuści ją w drzwiach? Że pomoże jej nieść zakupy? I w ogóle, że poczuje się wreszcie jak mężczyzna? No, daj mu, do jasnej cholery, na to szansę!!!

 

Zróbcie sobie, kobiety, na początek, taki jeden dzień w tygodniu. Załóżcie te spódniczki, które smętnie wiszą w szafach i czekają na niewiadomoco, na jakieś szczególne okoliczności przyrody, święta i inne, równie głupie tłumaczenia. Załóżcie i same poczujcie, jak to fajnie jest być kobiecą kobietą.

 

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • panikowskakatarzyna

    Mimo że nie uważam, żeby kobieta w sukience była bardziej kobieca, to i tak lubię nosić ten rodzaj ubrania. Dla mnie to po prostu wygodniejsze niż spodnie :P Mam pełno sukienek "na codzień" i noszę je nawet w zimie. Uważam też, że mamy dość spory wybór w tej kwestii, chociażby sklepy internetowe podobne jak w modbis.pl czy sklepy stacjonarne, z których część jest prowadzona przez projektantki.

© Pani Mądralińska
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci